Metalowe ogrodzenie nawet po kilku latach użytkowania zwykle pozostaje w pełni sprawne konstrukcyjnie, ale przy gruncie i na spawach mogą pojawić się pierwsze rdzawe plamy. To naturalny etap eksploatacji, który nie przekreśla estetyki płotu na kolejne lata i nie oznacza konieczności demontażu przęseł, piaskowania ani szlifowania metalu do czystej stali. Nowoczesne powłoki przystosowane do pracy na skorodowanym podłożu pozwalają odnowić ogrodzenie bez angażowania specjalistycznego sprzętu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Korozja atakuje ogrodzenie w konkretnych punktach, przede wszystkim przy gruncie, na spawach, w miejscach cięcia prętów oraz tam, gdzie powłokę uszkodziły kamyki lub żyłka trymera.
  • Przed malowaniem wystarczy usunąć jedynie luźną, łuszczącą się rdzę, a warstwa mocno zrośnięta z metalem może zostać pod emalią przystosowaną do skorodowanego podłoża.
  • Prace malarskie rozkładają się na dwa dni, ponieważ między warstwami trzeba zachować minimum dziesięć godzin przerwy, a skracanie tego czasu grozi marszczeniem powłoki.
Rdza na ogrodzeniu

Skąd bierze się rdza akurat w tych miejscach?

Korozja nigdy nie pojawia się równomiernie na całym ogrodzeniu. Zawsze zaczyna od punktów, w których fabryczna ochrona jest najsłabsza albo warunki najbardziej sprzyjają utrzymywaniu się wilgoci.

Dolne części słupków i przęseł stykają się z wilgotną ziemią oraz trawą, przez co po opadach schną najwolniej. Brak przewiewu przy samym gruncie dodatkowo wydłuża czas, przez jaki metal pozostaje mokry. W przypadku ogrodzeń stojących przy chodniku lub ulicy zimą szkodzą jeszcze rozpryski solanki, a chlorki wielokrotnie przyspieszają proces korozji.

Osobną grupą są spawy i miejsca cięcia. Podczas spawania wysoka temperatura wypala powłokę cynkową w promieniu kilku centymetrów od jeziorka spawalniczego, a przy cięciu prętów odsłania się surowy przekrój, którego malowanie fabryczne rzadko obejmuje w pełni. To właśnie tam rdza wychodzi najwcześniej, często już po dwóch czy trzech sezonach.

Czwartym źródłem są uszkodzenia mechaniczne, o których łatwo zapomnieć:

  • kosiarka odbijająca kamyki,
  • żyłka trymera przy podcinaniu trawy wzdłuż podmurówki,
  • gałęzie krzewów ocierające o przęsła przy wietrze.

Każde takie zadrapanie przerywa powłokę i tworzy punkt startowy dla korozji. Powstaje ognisko, które rozrasta się pod farbą, aż powłoka zaczyna się w tym miejscu unosić i pękać. W takich warunkach rozsądniej sięgnąć po produkt zaprojektowany do renowacji, na przykład emalię antykorozyjną Anti Corrosive Enamel niż po zwykłą farbę do metalu.

Czy trzeba całkowicie usunąć rdzę przed malowaniem?

Przekonanie, że przed malowaniem należy dotrzeć do gołej stali, pochodzi z czasów, gdy dostępne farby nie radziły sobie z korozją. Dziś obowiązuje rozróżnienie na rdzę luźną i przylegającą, a to zmienia zakres pracy.

 

usuwanie rdzy przed malowaniem

Usunąć trzeba wyłącznie to, co się łuszczy, odspaja i odchodzi płatami. Wystarczy do tego szczotka druciana albo papier ścierny o średniej gradacji, użyte punktowo w miejscach korozji. Rdza zrośnięta z metalem może pozostać pod powłoką pod warunkiem użycia emalii przystosowanej do bezpośredniego nakładania na skorodowane podłoże.

Anti Corrosive Enamel łączy trzy funkcje w jednym produkcie – gruntu, podkładu antykorozyjnego i powłoki nawierzchniowej. Odpada więc etap osobnego gruntowania, co przy ogrodzeniu o kilkudziesięciu metrach długości ma spore znaczenie dla czasu pracy.

Istotne zastrzeżenie dotyczy rodzaju metalu. Produkt przeznaczony jest do stali i żeliwa, a więc do klasycznych ogrodzeń kutych, prętowych i profilowych. Nie należy stosować go na elementach aluminiowych ani ocynkowanych, ponieważ przyczepność do tych powierzchni wymaga innego rodzaju spoiwa i przygotowania podłoża. Aluminiowe bramy przesuwne, coraz popularniejsze przy nowych realizacjach, to zupełnie inny przypadek renowacyjny.

Przebieg prac malarskich

Malowanie ogrodzenia rozkłada się na dwa dni i tego harmonogramu nie da się skrócić bez utraty parametrów ochronnych. Odstęp między nakładaniem warstw wynosi minimum dziesięć godzin.

Pierwszy dzień zaczyna się od przygotowania podłoża. Luźną rdzę usuwa się szczotką, po czym całą powierzchnię trzeba odpylić i odtłuścić, bo pozostałości smaru czy osadu drogowego skutecznie psują przyczepność. Dopiero na tak przygotowany metal nakłada się pierwszą warstwę emalii. Narzędzie dobiera się do konstrukcji, bo pędzel sprawdza się przy detalach kutych, ozdobnych elementach i wąskich profilach, wałek przy płaskich przęsłach i panelach, a natrysk przy większych powierzchniach.

 

przebieg prac malarskich na ogrodzeniu z rdzą

Drugą warstwę nakłada się następnego dnia, po upływie co najmniej dziesięciu godzin od pierwszej. Ten odstęp pozwala pierwszej powłoce odparować rozpuszczalnik i związać się z podłożem. Nałożenie kolejnej warstwy zbyt wcześnie prowadzi do marszczenia powierzchni oraz do wydłużonego, nierównomiernego schnięcia całego układu. Po drugiej warstwie ogrodzenie zostawia się na całą noc, aż do pełnego utwardzenia.

Ile emalii potrzeba na typowe ogrodzenie?

Wyliczenie dokładnego zapotrzebowania przy ogrodzeniu kutym bywa trudne, ponieważ powierzchnia geometryczna ma się nijak do powierzchni faktycznie malowanej. Przęsło o wymiarach 1,5 m wysokości i 20 m długości to formalnie około 30 m2 po zliczeniu obu stron. Jednak ze względu na ażurowość konstrukcji i przerwy między prętami, malowana powierzchnia wynosi raczej od 15 do 18 m2.

Przy wydajności rzędu 7 do 10 m2 z litra i założeniu dwóch warstw opakowanie 2,7 litra pokrywa ogrodzenie o powierzchni pełnej do mniej więcej 40–50 m2, a przy konstrukcji ażurowej odpowiednio dłuższy odcinek. Mniejsze opakowanie 0,7 litra przeznaczone jest do furtki, pojedynczego przęsła albo poprawek w miejscach, gdzie korozja wróciła punktowo.

Do wyliczenia warto doliczyć zapas, ponieważ malowanie prętów pędzlem pochłania więcej materiału niż wałkowanie płaskiej powierzchni, a niedobór emalii w trakcie prac oznacza przerwę i ryzyko różnicy odcienia między partiami produktu.

Ile lat wytrzyma taka ochrona?

Emalia zapewnia do dziewięciu lat ochrony antykorozyjnej, co potwierdzono badaniami w komorze solnej według normy PN-EN ISO 7253:2000.

Ta wartość obowiązuje jednak przy spełnieniu konkretnego warunku i bez niego traci sens. Wynik dotyczy dwóch warstw o grubości minimum 100 mikrometrów każda, a więc powłoki nałożonej solidnie, a nie rozciągniętej cienko dla oszczędności materiału.

Odnosi się także do klas korozyjności atmosfery od C2 do C4, obejmujących standardowe warunki miejskie i podmiejskie. Ogrodzenie stojące bezpośrednio przy ruchliwej drodze intensywnie solonej zimą albo w pasie nadmorskim pracuje w warunkach ostrzejszych i będzie wymagało wcześniejszych przeglądów.

Połysk, półmat czy efekt młotkowy?

Wybór stopnia wykończenia nie jest wyłącznie kwestią gustu, ponieważ różne warianty zachowują się inaczej na podłożu noszącym ślady wcześniejszej korozji. Dobór warto powiązać z charakterem konstrukcji:

  • połysk pasuje do nowoczesnych, prostych przęseł, paneli i profili o gładkiej powierzchni, gdzie równa faktura metalu dobrze znosi mocne odbicia światła
  • półmat sprawdza się najbardziej uniwersalnie i najlepiej ukrywa niedoskonałości podłoża pozostałe po usuniętej rdzy
  • efekt młotkowy odpowiada klasycznym ogrodzeniom kutym, a jego nieregularna struktura maskuje ślady po korozji oraz nierówności powierzchni

Przy renowacji ogrodzenia z widocznymi śladami korozji pewniejszym wyborem pozostaje półmat lub efekt młotkowy, ponieważ połysk uwypukla każdy ubytek i każdą falę na powierzchni metalu.

Najczęściej zadawane pytania

 

Nie. Powierzchnia musi być całkowicie sucha, łącznie ze szczelinami, połączeniami profili i zagłębieniami przy spawach, gdzie woda utrzymuje się najdłużej. Wilgoć pozostawiona pod powłoką prowadzi do jej odspajania i do rozwoju korozji w miejscu zamkniętym, gdzie nie widać jej aż do momentu pęknięcia farby.

Nie. Produkt przeznaczony jest do stali i żeliwa, a powierzchnie ocynkowane oraz metale kolorowe wymagają preparatów o innym składzie i innym sposobie przygotowania podłoża.

Tak, o ile wykonano je ze stali, co dotyczy większości bram skrzydłowych i furtek w ogrodzeniach kutych. Warto zwrócić szczególną uwagę na zawiasy, rygle oraz dolne krawędzie skrzydeł, gdzie korozja postępuje najszybciej. Aluminiowe bramy przesuwne wymagają natomiast innego rozwiązania.

Dla zdrowia ludzkiego sama w sobie nie stanowi zagrożenia przy zwykłym kontakcie, natomiast dla konstrukcji jest niszcząca.

To efekt reakcji żelaza z tlenem w obecności wody, czyli utleniania. Powstają uwodnione tlenki żelaza o charakterystycznej pomarańczowobrunatnej barwie. Proces przyspieszają zanieczyszczenia przewodzące prąd, przede wszystkim chlorki z soli drogowej oraz związki siarki obecne w powietrzu na terenach zurbanizowanych. Warstwa rdzy jest porowata i nie chroni metalu przed dalszym utlenianiem, w odróżnieniu od tlenku glinu na aluminium.