Temat LZO najczęściej pojawia się w materiałach marketingowych i w opisach produktów, ale rzadko bywa omawiany z perspektywy codziennej pracy na budowie. Tymczasem malarz spędza w oparach farb sześć–osiem godzin dziennie, często przez wiele dni z rzędu.
To nie jest kontakt incydentalny ani teoretyczny. Pojawia się więc naturalne pytanie – czy naprawdę jest obojętne, czym oddycha się podczas pracy, skoro organizm wystawiany jest na działanie tych samych substancji dzień po dniu?

Czym są LZO (VOC)?
Skrót LZO oznacza lotne związki organiczne, czyli grupę substancji, które łatwo odparowują do powietrza w temperaturze pokojowej.
W farbach LZO pochodzą głównie z rozpuszczalników, dodatków technologicznych i składników odpowiadających za rozlewność czy czas schnięcia. Problem polega na tym, że ich obecność nie zawsze idzie w parze z intensywnym zapachem. Brak wyraźnej woni nie oznacza automatycznie braku emisji, a z kolei silny zapach nie zawsze świadczy o największej szkodliwości. To właśnie ta nieoczywistość sprawia, że LZO bywają bagatelizowane.
Określenie niska emisja LZO ma sens wyłącznie wtedy, gdy stoi za nim konkretna wartość liczbowa i odniesienie do norm. W praktyce można spotkać farby tradycyjne, w których zawartość LZO jest wyraźnie odczuwalna podczas aplikacji, farby niskoemisyjne z ograniczoną ilością tych związków oraz produkty praktycznie pozbawione LZO. Różnice między nimi nie sprowadzają się do zapachu, a do faktycznego obciążenia organizmu.
Najważniejsze staje się więc czytanie kart technicznych i oznaczeń, a wśród nich najważniejsze to:
- Zawartość LZO w g/l.
- Informacja, dla jakiej kategorii farby podano limit.
- Deklaracja LZO max. X g/l albo poniżej X g/l.
- Karta techniczna producenta.
- Karta charakterystyki (SDS), jeśli jest dostępna.
- Certyfikaty emisji do wnętrz, jeśli producent je poda
- Typ: wodorozcieńczalna czy rozpuszczalnikowa.
- Zalecany czas wietrzenia po malowaniu.
- Warunki aplikacji: temperatura i wilgotność.
- Liczba warstw i zalecana grubość powłoki.
- Przeznaczenie: sypialnia, pokój dziecka, pomieszczenia małe.
- Informacje o czasie schnięcia i utwardzania.

Realny wpływ na zdrowie malarza
Sprzęt można zmodernizować, technikę pracy zmienić, a narzędzia dopasować do zlecenia. Jednak zdrowie pozostaje jedno. Niska emisja LZO nie jest chwilową modą ani wyłącznie ukłonem w stronę ekologii. To długofalowa decyzja zawodowa, która wpływa na kondycję, komfort pracy i możliwość wykonywania zawodu przez wiele lat.
Osiem godzin w oparach – realny wpływ na zdrowie malarza
Kontakt z LZO nie kończy się wraz z zamknięciem wiadra z farbą, ponieważ mogą one utrzymywać się w powietrzu nawet wiele godzin po zakończonej pracy. Ich wpływ na zdrowie nie jest obojętny i krótkoterminowo mogą pojawić się bóle głowy, pieczenie oczu i gardła, spadek koncentracji czy wyraźne zmęczenie pod koniec dnia. Długofalowo ryzyko dotyczy układu oddechowego, rozwoju nadwrażliwości i alergii kontaktowych oraz stopniowej kumulacji substancji w organizmie. Charakterystyczne jest to, że objawy często nie pojawiają się od razu. Narastają powoli i bywają przypisywane wiekowi lub zmęczeniu zawodowemu, a nie wieloletniej ekspozycji.
Otwieranie okien i stosowanie masek ochronnych ograniczają ryzyko, ale go nie eliminują. LZO unoszą się w powietrzu nawet przy intensywnym wietrzeniu, a wiele masek stosowanych na budowie nie jest przystosowanych do filtrowania par organicznych. Oczywiście lepiej jest pracować w dobrze wentylowanym pomieszczeniu, jednak jest różnica między zmniejszaniem skutków a usunięciem źródła problemu. Farba o niskiej emisji działa prewencyjnie, ponieważ ogranicza ilość substancji, z którymi organizm w ogóle ma kontakt.
Niska emisja a komfort pracy
Coraz częściej pojawiają się pytania o bezpieczeństwo, zapach oraz możliwość szybkiego użytkowania pomieszczeń po malowaniu. Dla wykonawcy niska emisja może być argumentem, który wyróżnia ofertę i buduje wizerunek profesjonalnej ekipy. To element jakości usługi, a nie wyłącznie cecha produktu, o czym wielu klientów zaczyna mówić wprost.
Zmiana farby na niskoemisyjną bywa odczuwalna już po kilku dniach pracy. Mniejsze zmęczenie, brak intensywnego zapachu na ubraniach i skórze oraz lepsze warunki w małych pomieszczeniach czy klatkach schodowych przekładają się na realny komfort. Szczególnie istotne staje się to przy zleceniach realizowanych dzień po dniu, bez dłuższych przerw na regenerację.

Jak wybierać farby niskoemisyjne – praktyczne wskazówki
Przy wyborze farby warto skupić się na danych technicznych, a nie na nazwach handlowych. Przed zakupem dobrze sprawdzić informacje zawarte w karcie produktu, zwracając uwagę na rzeczywiste wartości emisji. Pomocne jest też porównanie kilku produktów w tej samej kategorii, co pozwala zobaczyć, jak duże potrafią być różnice. Takie podejście pozwala uniknąć rozczarowania dopiero po otwarciu wiadra.
Dobrym nawykiem jest sprawdzenie, czy producent podaje zawartość LZO w g/l oraz czy wskazuje, do jakiego typu wyrobu odnosi deklarację. Jeśli na opakowaniu widnieje hasło o niskiej emisji, a w dokumentacji brakuje liczb, lepiej potraktować to ostrożnie. Warto też zajrzeć do karty charakterystyki, bo można tam znaleźć informacje o rozpuszczalnikach i środkach pomocniczych, które wpływają na uciążliwość podczas aplikacji.
Nie bez znaczenia jest przeznaczenie farby. Inne parametry będą miały farby do ścian i sufitów, inne emalie, grunty czy lakiery. Farba do wnętrz, która ma być użyta zamkniętych pokojach, musi mieć jak najlepsze właściwości. Ważne są też warunki nakładania: zbyt wysoka temperatura, słaba cyrkulacja powietrza i zbyt grube warstwy potrafią nasilić odczucia, nawet gdy sam produkt wygląda dobrze „na papierze”.
Najczęściej zadawane pytania
Nowoczesne produkty o niskiej emisji nie ustępują trwałością farbom tradycyjnym.
Dla osób pracujących regularnie różnica przekłada się na komfort i obciążenie organizmu.
Nie zawsze, dlatego warto opierać się na danych technicznych, a nie na wrażeniach zapachowych.
Tak, szczególnie w pomieszczeniach użytkowanych w trakcie prac lub krótko po ich zakończeniu.
